Koniec epoki zapałek w Czechowicach-Dziedzicach. Co zostało po ostatniej fabryce w Polsce?
W lutym 2021 roku w Czechowicach-Dziedzicach zatrzymano ostatnie automaty w Zapałkowni - ostatnim przemysłowym producencie zapałek w Polsce. To zamknęło historię zakładu, który przez ponad sto lat dawał pracę i kształtował tożsamość miasta. Dziś po fabryce zostały głównie wspomnienia, archiwalia i charakterystyczny komin.
- Fabryka powstała w 1919 roku, produkcję rozpoczęto w 1921 roku.
- W latach 70. była największym i najnowocześniejszym producentem zapałek w kraju.
- Zakład zamknięto w 2021 roku; teren w 2025 roku kupili lokalni przedsiębiorcy.
- Etykiety zapałczane z Czechowic to dziś obiekt kolekcjonerski i archiwum historii miasta.
Od Silesii do największej fabryki w Polsce
Początki zakładu sięgają 1919 roku, gdy powstało Towarzystwo Akcyjne dla Wyrobu Zapałek Silesia. Budowę rozpoczęto rok później, a pierwsze linie uruchomiono w marcu 1921 roku. Początkowo produkowano cztery skrzynie zapałek dziennie, ale już w 1922 roku fabryka pracowała na dwie zmiany, zatrudniała około 700 osób i wytwarzała 60 skrzyń dziennie.
Pierwsze lata nie były łatwe - pracowały tam dzieci w wieku 12-13 lat, płace były niskie, a załoga kilkukrotnie strajkowała. Po jednym ze strajków zakład zamknięto na pół roku, przeprowadzono remont i sprowadzono maszyny ze Szwecji i Niemiec. Po wojnie produkcję wznowiono w lutym 1945 roku, a w latach 70. czechowicka fabryka była największa w kraju, eksportując m.in. do Kanady, Grecji, Maroka i Tunezji.
Jak powstawała zapałka
Produkcja zaczynała się od osiki - miękkiego drewna, które łatwo przyjmuje impregnat i równomiernie się spala. Bale korowano, cięto i łuszczono na cienkie arkusze, a następnie sieczkarka dzieliła je na patyczki o długości około 43 milimetrów. Patyczki impregnowano, suszono, szlifowano w bębnach, zanurzano w parafinie i nakładano masę zapalającą. Na terenie fabryki powstawały też pudełka - drukowano grafikę, wycinano karton, składano i napełniano.
W halach unosił się charakterystyczny zapach wilgotnego drewna, parafiny i pyłu. Dla pracowników był codziennością, dla mieszkańców okolicy - jednym z przemysłowych wspomnień, które rozpoznaje się do dziś.
Park maszynowy, którego nie dało się zastąpić
Fabryka opierała się na unikalnych maszynach, które wykonywały konkretne zadania: obierały drewno, cięły patyczki, drukowały kartoniki, składały pudełka i napełniały opakowania. Część urządzeń była konstrukcjami jednorazowymi - w razie awarii trzeba było wykonywać części specjalnie dla danego modelu. Działało to dzięki doświadczeniu mechaników, którzy znali każdą linię.
Przed zamknięciem zakład można było zwiedzać. Wycieczki pokazywały cały proces - od surowego drewna po gotowe pudełko. To była rzadka okazja, by zobaczyć działającą fabrykę zapałek.
Etykiety jako archiwum miasta
Pudełka zapałek były małymi nośnikami historii - etykiety przedstawiały polskie zabytki, stroje regionalne, kwiaty, ptaki i herby miast. Dziś są przedmiotem zainteresowania filumenistów, czyli kolekcjonerów opakowań zapałczanych. O ich wartości decyduje grafika, seria, nakład i stan zachowania.
Dla Czechowic etykiety pełnią dodatkową funkcję - są przenośnym archiwum fabryki. Dzięki nim znak czechowickiej zapałczarni trafiał do domów w całej Polsce i za granicę, a dziś pozwala opowiadać historię zakładu, którego maszyny już nie istnieją.
Dlaczego ostatnia zapałczarnia zgasła
Decyzję o likwidacji spółki podjęto w listopadzie 2020 roku. Powodem był malejący popyt na zapałki oraz trudności gospodarcze związane z pandemią. Zakład zatrudniał wtedy około 200 osób i miał zdolność produkcyjną 70 milionów zapałek dziennie. Główne automaty zatrzymano 26 lutego 2021 roku.
Po zamknięciu wyposażenie wywieziono - część maszyn trafiła za granicę, hale opustoszały. Dokumenty i etykiety zabezpieczono z myślą o przyszłym muzeum. W 2025 roku teren kupili lokalni przedsiębiorcy, którzy zapowiedzieli zachowanie budynków i charakterystycznego komina. Kompleks nie jest jednak obecnie ogólnodostępny.
Co to oznacza dla mieszkańców
Dla mieszkańców Czechowic-Dziedzic zamknięcie Zapałkowni to koniec pewnej epoki, ale też szansa na nowe zagospodarowanie terenu. Dopóki nie powstanie muzeum, historię fabryki można poznawać przez archiwalne fotografie, etykiety i wspomnienia byłych pracowników. Warto śledzić zapowiedzi nowych właścicieli - być może część budynków zostanie zaadaptowana na cele publiczne lub kulturalne.
Informacje przekazał portal esil.pl na podstawie materiałów własnych i archiwalnych.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!